Wyglądają identycznie, oferują znacznie więcej, a kosztują ułamek tego, co oryginały – podróbki znanych smartfonów. Ale to tylko teoria. W praktyce okazuje się, że podobieństwa kończą się na obudowach, a to „więcej” to tylko pic nie wart funta kłaków. A jednak… jeden z modeli spisuje się całkiem nieźle, tyle że w zupełnie innej roli niż smartfon.
Zobacz cały artykuł w serwisie www.chip.pl »