Gdy minister Jerzy Miller zajął się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem, to ciężar podejmowania bieżących decyzji spadł na barki jego zastępców. Tym samym Piotr Kołodziejczyk znalazł się na polu minowym. Jeden nieostrożny ruch może pociągnąć za sobą katastrofalne skutki dla całego rządu.Zobacz cały artykuł w serwisie feedproxy.google.com »